Człowiek jako istota społeczna

site
Widzisz wiadomoci znalezione dla hasa: Człowiek jako istota społeczna




Temat: Matura WOS - jak było, co było?
i nastepny przykład www.mojamatura.pl



Twierdzenie, że człowiek jest istotą społeczną polega na :
ukształtowaniu człowieka przez rodzinę
ukształtowaniu człowieka przez środowisko społeczne
ukształtowaniu człowieka przez jednostkę
Najmniejszą grupę społeczną tworzą:
para
kilkanaście osób
co najmniej trzy osoby
Poniższe odpowiedzi zawierają cechy grup społecznych. Podkreśl tę odpowiedź,
która zawiera wszystkie cechy grupy społecznej>:
wartości, cele, interesy
przynajmniej 3 osoby, wartości, cele, interesy , potrzeby, odrębności
przynajmniej trzy osoby, wartości, odrębności
Ze względu na członkostwo, grupy społeczne dzielimy na:
pierwotne i wtórne
formalne i nieformalne
ekskluzywne, ograniczone, inkluzywne
Ślub konkordatowy oznacza:
ślub cywilny
ślub cywilny i kościelny
ślub kościelny z jednoczesnym powiadomieniem przez duchownego odpowiedniego
urzędu stanu cywilnego w terminie 5 –ciu dni od zawarcia związku
Małżeństwa nie można zawrzeć, jeżeli wg prawa między przyszłymi małżonkami
istnieją przeszkody prawne. Podkreśl jedną z takich przeszkód:
jeden z małżonków nie ukończył 21 roku życia
obydwoje małżonkowie mają ukończone 18 lat
przyszli małżonkowie to powinowaci w linii prostej
Władza rodzicielska może być przez sąd:
ograniczona i zawieszona na pewien okres czasu
całkowicie pozbawiona
sąd w żaden sposób nie może ograniczyć ani zawiesić władzy rodzicielskiej
Migracją nazywamy:
okresową lub czasową zmianą miejsca pobytu
wyjazdem za granicę , w celach zarobkowych
przymusowe opuszczenie kraju w wyniku nacisku władz
Wskaż na przyczyny ruchów migracyjnych:
wyjazd na uczelnie lub aby znaleźć dobrą pracę
gorsze warunki bytu w małych miasteczkach
słabsze perspektywy zdobycia ciekawego zawodu i ciekawej , dobrze płatnej pracy



Przegldaj wicej postw



Temat: Ile w ślubie jest z was?
1. Wiekszosc z nas marzy cale zycie o tym, by znalezc kogos
bliskiego, kogos z kim bedziemy mogli isc razem przez zycie, kochac
i byc kochanym. Czy to nienormalne? Czlowiek to istota spoleczna.
Czy dziwi Cie, ze marzymy o tym cale zycie? Slub jest czesto tylko
przypieczetowaniem, podkresleniem, ucelebrowaniem tego szczescia,
nie wiem czy sam w sobie jest marzeniem wielu, moze nie czytam
uwaznie, ale wcale tego nie zauwazylam na tym forum.

2. W kwestii przygotowan i czasu, ktory sie temu poswieca: jesli
jestes z Warszawy, Slaska i pewnie jakiekogolwiek duzego miasta
oznacza to, ze albo
a)masz znajomosci w jakies knajpie, albo
b)w ogole nie ma knajpy, tylko slub, albo
c)bierzesz slub byle gdzie, pierwsze co sie trafilo lub mala
miejscowosc.
Jesli kogos kochamy i chcemy podkreslic to TRADYCYJNYM w naszej
kulturze slubem, nie mozna tego zrobic byle jak, bo wtedy powaga
calej ceremonii by na tym ucierpiala. To tak samo jak z Wigilia, tez
mozna byc w podkoszulku i dzinsach i kupic wszystko gotowe w
supermarkecie, ale to wlasnie przygotowania podkreslaja wage chwili.

I wlasnie to, ze robi sie cos samemu, ze sie przyklada wage do
wygladu i do wszystkich szczegolow jest tak istotne.

Bardzo nie chcialam slubu, jeszcze mniej wesela (w koncu stanelo na
kolacji), ale po 2 miesiacach przygotowan stwierdzam, ze fajnie jest
to przezyc: duzo mysle teraz o nas jak o przyszlym malzenstwie i jak
o mlodej parze i juz czuje sie troche zamezna...

Pozdrowienia aega i wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia!
Wiesz jak to mowia: niewazne czy postepujesz slusznie, wazne, zebys
byl o tym przekonany!

Przegldaj wicej postw



Temat: Honor
Gość portalu: gotlama napisał(a):

> A średniowieczu były dopuszczalne pojedynki "damsko - męskie"
> Mężczyzna był zakopywany do połowy - by wyrównać róznice w sile fizycznej Nie
> zdzielano go "w łeb" by wyrównać rzekome różnice intelektualne lub
> emocjonalne ;)
>
> Co na to twoja teoria żonglerki słownej?
>
> Co do pojedynków miedzy damami - proszę o uzupełnienie wiedzy - podaję
początek
>
> hasła "fin de..." ;D
>
> Może podyskutujemy nt. kobiety a rządza władzy ?

Gotlama, spokojnie.O tym zakopywaniu nie słyszałam. Uświadomiłam sobie
również,że moja wiedza o rycerstwie opiera się na literaturze i garści
obiegowych prawd historycznych.Co do literatury - powieść historyczna zaczęła
się na dobre w XIX wieku i wyrażała postawy i poglądy autorów.
Doku napisał , co napisał .W pierwszej vchwili poczytałam to za obelgę, potem
doszłam do wniosku , że ten "instynkt honoru" to przepychanki o pozycję w
stadzie.
Następnie i to poddałam weryfikacji - z mojego doświadczenia wynika, że
przepychanki istnieją tak samo wśród kobiet. To , co rózni , to metody i to
jest , uważam kwestią kultury.Kobiety nie miały prawa wyrażania otwarcie
wrogości i ich agresja była wyciszana - łatwo zgadnąć dlaczego.Honor - czyli ,
jak to rozumiem , wartośc osobista jednostki w danej grupie -musi być i jest
broniony bez względu na płeć. Człowiek albowiem istotą społeczną jest.
Honor, cześć , godnośc nie zaistnieją bez socjalizacji .
Co do wpływu dam na walecznośc rycerzy - uważam , że był marginalny , ale
dopiero kształtuję swoje poglądy na sprawę - myśl się rozwija .Nie jestem
mediewistką , ani nawet historyczką , muszę opierać się na jakimś autorytecie w
sprawach faktów .



Przegldaj wicej postw



Temat: Jak (nie) zostac feministka
Otoz to Bleman ja nie zrozumiesz tak rzeczowego
marcypanna napisała:

> bleman napisał:
>
> > > Chodzilo o to, czemu forsa (a konkretnie: uczciwe wyliczenie wartos
> ci) za
> > > prace w domu sie nie nalezy.
> >
> > Chodzi o to ze nie nalezy sie z budzetu panstwa/zus'u
> > Jak maz czy partner, chca to moga placic, i na odwrot.
>
>
>
> A to w ogóle ktos na tamtym watku twierdził, że trzeba płacić? Ja takich
opinii
>
> nie zauważyłam. Chyba dostrzegasz różnice między wyliczeniem wartości czegoś
a
> dokonaniem transakcji? Jeśli historycy sztuki dokonują szacunkowych obliczeń
> ile warte są polskie zabytki, to nie znaczy to że zamierzają je wystawić na
> aukcję. Wyliczanie wartości pracy kobiet w gospodarstwie też służy innym
celom
> niż takie o jakich ty piszesz, upraszczasz potwornie.
>
>
> >
> > > Jestem przeciwna optyce 'kobieta - ofiara', ale mam wrazenie, ze ni
> e zaws
> > ze
> > > jest tak, jak to opisala bitch.
> >
> > A jak jest ?
> > Dorosly czlowiek jest zmuszany do czegos ?
>
>
> Oczywiście że tak. Nazywa się to różnie: poczucie obowiązku, więzi rodzinne,
> patriotyzm. Człowiek jest istotą społeczną, jesteśmy związani z innymi ludźmi
> na różne sposoby i nie zawsze możemy robic tylko to na co mamy ochotę.

Wytlumaczenia, to naprawde nie ma sensu wiecej gadac. Jeszcze chcialabym dodac
od siebie, ze nie wyliczamy tu takich rzeczy jak umycie siebie, ale na
perzyklad wykapanie dzieci odrobienie z nimi lekcji posprzatnie (nie po sobie!)
ugotowanie im obiadu etc. W koncu mezczyzni, ktoryh zony pracuja w domu
domagaja sie pracy nie tylko na uzytek dzieci ale rowiez na swoj. Zrobic mu
pranie ugotowac etc. To tez bym podliczyla.



Przegldaj wicej postw



Temat: Uprawiam sex z moja rodzona siostra
hookean napisał:

>
> W opowiedzi otrzymasz stwierdenie, ze nie rozróżniasz pytań na dany temat od
> akceptacji "problemu" w danym temacie, to jedno.

*****Ja nie wyczułam w wypowiedzi Twojej akceptacji "problemu w danym
temacie" tylko odpowiedziałam jak potrafiłam na PYTANIE zadane przez
Ciebie.Skąd zatem ta irytacja?No, nie spodziewałam się:))Nie przyszło mi do
głowy,ze to akceptujesz, na pytanie usiłowałam odpowiedzieć(a pozwoliłam sobie
stwierdzić,że postawienie go to wynik silenia się na oryginalność bądż dowcip i
tyle)

> Odnośnie względów biologicznych, proszę nie mylić seksu z rodzeństwem z
> poczęciem dziecka, bo zapewne chodziło Ci o możliwość ewentualnych powikłań,
> natomiast tu jakichkolwiek nie widzę.

**** Jako żyjący na początku XXI wieku nie widzisz związku seksu z
poczęciem .Wzorce i normy dana kultura ma zakodowane nie od dziś, zatem
powstanie owego tabu wiąże się z przyczynami biologicznymi.Dawno, dawno temu
kiedy takie tabu powstało seks wiązał się bardzo często z poczęciem.

Człowiek jako istota społeczna ma tyle
> zakodowanych wzorców norm ile jest społeczeństw,a to chyba o czymś innym
> świadczy ?
>
> Wciąż nie otrzymałem sensownej odpowiedzi, czym się różni seks z (
pełnoletnim)
> rodzeństwem od seksu z osobą nie związaną biologicznie z nami ?
>

*****Z tym ,że wiąże się z przełamaniem silnego tabu.A to siedzi w naszej
świadomości(podświadomości)jako spadek po prapraprzodkach.

Pozdrawiam:))



>
Przegldaj wicej postw



Temat: Kolejny stereotypowy artykuł o singlach
A nie jest tak, że człowiek to istota społeczna, stadna i chociażby z
biologicznego punktu widzenia dąży do istnienia w relacji, tej bliższej relacji
z innym człowiekiem? I tylko nieliczne wyjątki świadomie decydują się na bycie
samemu?;)
Przegldaj wicej postw



Temat: podejscie do seksu.
> Niestety, panowie, ale słabe macie pojęcie na temat kobiecej
> seksualności i wpływów (...)

Aż chciałoby się powiedzieć za Lindą
"hej, koleżanko - a cóż ty koleżanko wiesz
o seksualności?"
http://www.youtube.com/watch?v=yvuqf0toel0 5:16 - 6:56
Fala hormonów dotykająca każdego chłopca/mężczyznę
da się porównać tylko do tsunami. Kobieca seksualność
to fale wzbudzane przez lekki wiaterek.
Kobiecy testosteron? Ha-ha-ha.

> > Dzieci nie do tego są.
> A od czego? Rozwiń swoją myśl.
Dziecko to nie piesek, żebyś je miała tresować.
Zadaniem dziecka nie jest realizowanie pragnień
i wizji mamusi/tatusia/ojczyma/babć/pani z telewizji.
To znaczy: zdrowa seksualność - owszem,
ale nie WPOIĆ, tylko pokazać własnym przykładem.

Nie jesteś w stanie opanować swego dziecka
nie robiąc mu krzywdy, a to oznacza,
że w wychowaniu trzeba koncentrować się
na _głównych_ celach w życiu.
Uprawianie seksu nie jest celem w życiu, ale środkiem.
Posługujemy się seksem by realizować swoje życiowe
cele. Stawiając seks jako nadrzędny cel deprecjonujesz
(przepraszam) siebie jako osobę.

Obrzydzenie do swego ciała to jedna skrajność,
a podporządkowanie swojego życia seksualności
to druga. Facet który rżnie wszystko co ma nogi
i na drzewo nie ucieka to taka grzecznadziewczynka
w męskim wydaniu.
Kultura nie ma na celu niszczenia człowieka.

Człowiek jest istotą społeczną, a jak się chce żyć
w społeczeństwie to trzeba brać pod uwagę kulturę,
wychowanie, religię, seksualnego partnera itd.
Oczywiście bywają różne wizje, szczególnie filmowe.
Na szczęście życie to nie fantazja zboczeńca.

Przegldaj wicej postw



Temat: jak zrobić pierwszy krok
i proponuje jeszcze podejsc do tego z dystansem czyli po prostu nie przejmowac
sie ewentualna odmowa (choc szczerze watpie by ktokolwiek odmowil kawy w
sympatycznym towarzystwie czlowiek jest istota spoleczna i potrzebuje duzo
kontaktow z ludzmi) Przegldaj wicej postw



Temat: do czego kobiecie potrzebny jest mężczyzna?
Powiem jak męski szowinista. Człowiek jest istotą społeczną. Istotą naszego
życia jest życie dla większej grupy, a nie tylko dla siebie. Szczęsliwi, którzy
mają swoja drugą osobę. Przegldaj wicej postw



Temat: Masturbacja
>Czy to jest normalne?

tak. wg ankiet robi to 95% chłopców. Pozostałe 5% okłamało naszych respondentów.

>Nie mam przyjaciół ani kolegów, z ojcem też nie pogadam.

no to nie dobrze. Nie tyle z powodu tego w temacie ale ogólnie człowiek jest
istotą społeczną. A z tym ojcem to z Twojej winy czy jego?


>mam już 19 lat
No to chlopie rozglądnij się za jakąś miłą dziewczyną. Dziewczyny nie służą
wyłącznie do pozbywania się napięcia seksualnego ale jednak do tego się
przydają, nie musicie od razu uprawiać seksu, jest kilka krokow pośrednich.
Ponadto pamiętaj że młodszy, piękniejszy i pewnie zdrowszy już nigdy nie
będziesz. Ciesz się zyciem na ile rozsądnie się da zamiast zamartwiać

A co do grzechu to od lat są już katoliccy teologowie którzy twierdzą że
masturabcja pod pewnymi warunkami nie moz ebyc traktowana jako grzech, tyle że
kościół katolicki wciąż trzyma się 1500 letniej tracycji interpretowania
opowieći o Onanie choc wg religi zydowskiej jego grzech nie polegał na
pozbywaniu sie nasienia przed seksem ze szwagierką tylko dlatego że szwagierki
swojej w przepisowym terminie nie zapłodnił przez co "nie wzbudził potomstwa"
swemu zmarłemu bratu a powinien.

Tylko nie rób tego czesciej niz raz w tygodniu bo inaczej będzie to źle wpływać
na twoją psychikę. Niestety taką juz mamy konstrukcję że seks wymaga
skierowania na inną osobę i jeżeli tego nie ma tracimy w psychice ten męski
pazur. A jak częściej cię nosi to najlepiej zająć sie sportem, wysiłkiem
fizycznym. Pograj w piłkę, idz pobiegaj, albo przynajmiej na długi spacer. W
zdrowym ciele zdrowy duch, i z dziewczynami będzie łatwiej. Myślisz że im nie
szumi pod spódnicami? Szumi i to nieźle. Tylko się lepiej maskują, no i
ostrożniej wybierają bo mają więcej do stracenia Przegldaj wicej postw



Temat: Poseł Gowin igra z losem ludzi pokrzywdzonych p...
Mozna zyc bez zebow w grupie, a czlowiek to istota spoleczna... Przegldaj wicej postw



Temat: Dlaczego nie chce iść do pracy
Wydaje mi sie, ze caly Twoj swiatopoglad i przekonania co do pracy i tego czego
potrzebujesz w zyciu sa pozbawione jakiegokolwiek wlasnego doswiadczenia. czy
nie jest tak, ze cala wiedze w temacie pracy (zapotrzebowania rynku pracy,
Twoich mozliwosci osiagniecia sukcesu zawodowego itp.) posiadasz tylko z
informacji uzyskanych z sieci, gazet i wypowiedzi innych osob? mowisz, ze
odbyles praktyki (w czasie studiow), ale nie uwazasz, ze od tamtego czasu moglo
sie troche zmionic? odbywanie praktyk a praca na etacie i rozwijanie sciezki
zawodowej jednak sie roznia. moze powinnienes lepiej poznac zycie, wlasnie
samemu poznac lepiej jego przykre jak i radosne strony. moze warto zaryzykowa
by pewnego dnia nie obudzic sie i nie stwierdzic ze straciles szanse ktorej juz
nigdy nie otrzymasz?
piszesz, ze mieszkasz z rodzicami i masz z nimi dobry kontakt. wydaje mi sie,
ze za bardzo sie od nich uzalezniles i nie chodzi mi tylko o to, ze Cie
otrzymuja i dbaja o to abys moglzyc na satysfakcjonujacym Cie w tym momencie
poziomie, ale tak naprawde tylko z nimi masz dobry kontakti tylko oni akceptuja
taki stan rzeczy (choc osobiscie uwazam ze tego nie popieraja). a co bedzie za
jakis czas, gdy juz ich nie bedzie przy Tobie? z jednej strony moze dojs do
sytuacji, ze jednak bedziesz musial pracowac by moc funkcjonowac w
spoleczenstwie. jednak wazniejszym aspektem tej sytuacji bedzie to, ze
zostaniesz sam. tak naprawde mozesz liczc tylko na rodzine. czlowiek jest
istota spoleczna i od poczatku zyl w grupach. watpie zeby z Toba bylo inaczej,
ze potrafisz zyc "obok".
Podsunowujac, jesli moge cos doradzic to proponuje sprobowac choc na jakis czas
zmienic podejscie do zycia, sprobowac znalesc prace (na prawde z takimi
kwalifikacjami nie jestes skazany tylko na ukladanie pomidorow w Kauflandzie za
700 zl). A wtedy gdy juz zdobedziesz troche wlasnych doswiadczen moze inaczej
spojrzys na otaczajacy Cie swiat i ludzi lub ewentualnie utwierdzisz sie w
swoich dotychczasowych przekonaniach.
Pozdrawim i powodzenia. Przegldaj wicej postw



Temat: Praca w grupach - zmora indywidualistów
myślę, że ktoś tutaj i to bardzo mocno myli pojęcia...

powyższy przypadek należałoby zaś umieścić w kategorii klinicznego
narcyzmu..;)

a co do meritum, to postawa indywidualistyczna nie jest
zaprzeczeniem dążenia do afiliacji w grupie...<a taka interpretacja
pojawia się w wypowiedziach od samego początku>... Indywidualizm to
postawa polegająca na realnym wyizolowaniu własnego rozwoju i
ścieżki życiowej spod nacisków społecznych <czy jest to możliwe w
dzisiejszych czasach? nie>... Nie ma to jednak żadnego związku ani z
kontrkulturą <która jest już przecież też swoistą formą kultury;)>
jak i z postawami aspołecznymi <które są zwykłym zaburzeniem>...Czy
tego ludzie chcą czy nie chcą, hasło iż człowiek jest istotą
społeczną jest zdecydowanie prawdziwe <nie tylko wyjątkowo nośne>, a
w tym wypadku indywidualizm można umieścić gdzieś na dalekich
obrzeżach tej postawy <między prawdziwą wolnością a zaburzeniem
psychologicznym>...;)

Idealną projekcją indywidualisty byłby tu współczesny cynik, który
idzie główną ulicą Warszawy, onanizując się w trakcie <co nie jest
jednak następstwem choroby psychicznej, ani potrzeby zwrócenia na
siebie uwagi czy skrzywień emocjonalnych> ....nie zwracałby przy tym
uwagi na przechodniów a sam akt byłby efektem potrzeby chwili
zawartej tylko w teraźniejszości i nie szukającej powodów w
przeszłości, czy też następstw w przyszłości..;>

P.S. w potocznym rozumieniu tego słowa <znaczy w tym sensie w jakim
jest tu ono opisywane na forum> każdy jest po częsci indywidualistą -
gdyż każdy człowiek jest nośnikiem innych idei, wartości i
umiejętności...jednym słowem nie ma dwóch takich samych osób...i
istotą pracy grupowej i jej powodzenia jest właśnie ta odmienność
składników konstruktu pozwalająca na opracowanie najlepszego
rozwiązania w efekcie przeprowadzonej burzy mózgów....

aha...każdy holistyczny ustrój gospodarczy zabije po trosze
indywidualizm..tyczy się to zarówno gospodarki centralnie planowanej
jak i kapitalistycznej...czemu kapitalistycznej? Gdyż stawiając na
róznorodność odbiera po pierwszym okresie wdrażania tej nowości jej
cechę specyficzną - niepowtarzalność..;>

P.S.2

Bardzo interesuje mnie dalszy rozwój tematu, tak więc wyrażam
nadzieję iż od wpisów powstrzymają się niezależni twórcy sztuki,
informatycy z wielkich korporacji oraz ludzie "którym mama
powiedziała że są indywidualistami"...;)

pzdr.

Przegldaj wicej postw



Temat: Stanik, który wystaje spod bluzki
Jasne, wszystko się zgadza, grunt to zaakceptowanie siebie i świadomość własnej
wartości, jaka nie ulega zachwianiu pod opinią innych.

Ale nie możemy zapominać, że człowiek jest istotą społeczną, czy się to mu
podoba, czy też nie. I w zasadzie cały temat dotyczy kwestii "gustów", co do
których, jak wiadomo, się "nie dyskutuje"... Mamy społeczeństwo jakie mamy. U
nas nie uchodzi to, co widać w Niemczech, u nas nie uchodzi to, co widać w
Stanach, u nas nie uchodzi wreszcie to, co obserwuje się w Japonii. I jeszcze
długo uchodzić nie będzie...

Ja przyznaję się, jestem taką przykładową "modową purystką" i lepiej się czuję
robiąc to, co "należy". W równym stopniu ma prawo mnie razić nagość, jak i w
równym stopniu dana osoba ma prawo bez przeszkód podkreślać swoją seksualność.
Ale nie można się dziwić, że takie a nie inne działanie (moje sztywne poglądy
czy luźne podejście niektórych) budzi takie a nie inne kontrowersje - i to
dotyczy wrażeń obydwu stron.

I tutaj nic nie da zastanawianie się, "co jest lepsze" czy "kto ma rację". Każda
z nas mówiła o swoich preferencjach, każda ma prawo nie zgadzać się z
preferencjami innych. I to na tyle. Tolerancja powinna być po obu stronach. Nie
można się na kogoś gniewać, że komuś źle się kojarzy oglądanie u obcych tego,
czego samemu by się nigdy nie pokazało. Jak i nie można wymagać, by wszyscy byli
"pod kreskę" i równo konwencjonalni.

Powiem tylko tyle, że wybicie się "ponad to, co oficjalnie przyjęte" wymaga
odwagi. I tę odwagę cenię. I podziwiam. Nigdy bym sama czegoś takiego nie
zrobiła, ale to nie znaczy, że innym odbieram prawo wolnego wyboru. Przegldaj wicej postw



Temat: Bez dzieci - czy żałujecie?
Jakoś tak niezręcznie się składa, że człowiek jest istotą społeczną
i promowane w ostatnim półwieczu dążenie wyłącznie do osobistego
szczęścia zaowocowało zaskakującym wzrostem frustracji, depresji i
samobójstw. A miało być tak pięknie...
Przegldaj wicej postw



Temat: ...a Irlandia podobno jest taka zielona...
Zdaje sobie sprawe, że to dopiero poczatek emigracji. Jednak dobijajaca jest
wizja tego ze nic sie nie zmienia, nic nie idze ku lepszemu. Staralam sie jakos
zasymilowac z nowymi znajomymi, ale nie bede sie przeciez narzuca na sile. Raz
mielismy cos zogranizowac - nie wyszlo, drugi raz tez nie wyszlo, za trzecim
razem mialam wrazenie ze jestem na sile w tej grupie ludzi. Zatem czwarta probe
zorganizowania jakiegosc wspolnego wyjscia postanowilam sobie darowac. Samotnej
dziewczynie naprawde jest trudniej bo wszyscy mysla ze "szuka chetnego", tym
bardziej ze jest tutaj jednak wiecej mezczyzn-znajomych.

Tydzien za tygodniem jest tak samo. Praca-dom-praca-dom. Sama nie wyjde do pubu.
Do kina jeszcze moge, na jakas wystawe ale piwo pic w samotnosci... to nie dla
mnie. A po sklepach nie lubie chodzic, niestety pod tym katem nie jestem
przecietna kobieta.

Irlandczycy to naprawde przesympatyczni i przemili ludzie, ale od czasu do czasu
chcialabym pogadac z kims po polsku, z kims kto ma ta sama historie kulturowa -
sama nie wiem jak to nazwac...

Wiesz Zielone.ziolo jeszcze niedawno internet byl dla mnie swego rodzaju furtka
do "innych ludzi", ale nawet to przestalo cieszyc :( Przyszly za to klopoty ze
snem i koncentracja. Powolne popadanie w marazm.

Sporo juz przeszlam jak na swoj wiek. Życie mnie nie oszczedzalo i na wszystko
musialam naprawde ciezko zapracowac, ale to mnie w pewien sposob zahartowalo i
wiem ze dam sobie rade nawet jak sie bedzie wszystko walic. Jednak czlowiek jest
istota spoleczna i potrzebuje innych. Nawet w eksperymencie male malpki wolaly
umrzec z glodu byle tylko moc sie przytulic do miekkiej, pluszowej imitacji
matek. Ja sie czuje powoli taka malpka. Potrzeba mi przytulenia, poglaskania,
zwyklej rozmowy o-czyms-i-o-niczym. Wiem ze jestem silna, a z drugiej strony
czuje sie cholernie slaba. Wiem tez ze do wszystkiego czlowiek sie moze
przyzwyczaic.

A to "Już niedługo będziesz miała kogoś do przytulania" podejzewam ze jednak
bedzie trwalo bardzo dlugo. Niestety nie odcielam sie ostatecznie od demonow
przeszlosci... kiedy czlowiek nie moze spac po nocy rozne rzeczy, rozne mysli,
rozne wydarzenia z przeszlosci wracaja do niego. Nawet umysl powoli mnie zdradza
:( bo narastajaca frustracja <wole jeszcze tego nie nazywac depresja> odbija sie
na mojej podswiadomosci i snia mi sie koszmary.

Na obecna chwile nie czuje w sobie w zasadzie nic. Ani smutku, ani zlosci - po
prostu nic, zwykla obojetnosc na zastany porzadek rzeczy. I to nie jest normalne...

Ale wielkie dzieki za slowa otuchy, zawsze milo jest gdy ktos odpisze na posta :)

Wielkie buziole :*** Przegldaj wicej postw



Temat: Der Panzerpapst a prezerwatywy
A w zwiazku z tym, ze czlowiek jest istota spoleczna, czyny
nieakceptowalne spolecznie destruuja psychike osob im poddanych,
nieprawdaz?:)
Przegldaj wicej postw



Temat: Dla kogo żyjecie?
Dlatego ,że człowiek jest istotą społeczną.
Przegldaj wicej postw



Temat: Dla kogo żyjecie?
lablafox napisała:

> Dlatego ,że człowiek jest istotą społeczną.

I co? Wartość życia człowieka mierzy się jego przydatnością społeczną?
Przegldaj wicej postw



Temat: Wiara i ateizm
Mam wątpliwości ;)
> Sumienie jest niezależne od nauki ,
> choć rzeczywiście szkolimy je pod wpływem
> otoczenia w którym przebywamy.

A nie mówisz sprzeczności? Jest niezależne od nauki, ale jest zależne od
szkolenia?

> Człowiek jest istotą społeczną i uczy się
> norm moralnych społeczeństwa w którym przebywa.

Wygląda rozsądnie. Zgadzam się.

> Jednak sumienie jest czymś niezależnym
> od wychowania.

A jak oddzielić "wychowanie" od "szkolenia". Znów popadasz w sprzeczności.
Jesteś pewna, że wiesz, co chcesz powiedzieć?

...

> A jaką korzyść mamy z dobrego sumienia
> wyszkolonego na Bożych miernikach dobra
> i zła?
> Pomaga nam to podejmować mądre decyzje
> życiowe ,a to zapewnia pokój i szczęście,
> pozwala też zadzierzgnąć osobistą więż
> z Bogiem,co jest warunkiem wybawienia.

Co do pokoju, to nie mogę się zgodzić. Celem religii jest pokonanie innych
religgi (np. pogaństwa) i, o ile znam historię, na ogół nie odbywało się to
pokojowo.

Szczęście - hm... Taki np. narkoman też jest szczęśliwy, a dążenie do szczęścia
to jego cel główny. Wiemy jakie są koszty tego dążenia. Czy należy dążyć do
sczęścia za wszelką cenę? Wydaje mi sie to jakąś ułudą i obietnicą niemożliwą
do spełnienie, bo nie da się wiecznie trwać w szczęściu.

Więź osobista z Bogiem? A bez niej to nie można? Czy aby jest niezbędna?
Doświadczam szczęścia bez tej więzi. Czyżbym był nienormalny jakiś?

No i wybawienie. Od kłopotów?
Chyba, że chodzi o zabawę... Ale co może mieć Bóg do zabawy? Przegldaj wicej postw



Temat: Kim Jesteśmy ?
wladi3 napisał:

> Trzeba rozbijać mury a nie je budować .
~~~~
Tu się z Tobą zgadzam w zupełności, Wladi. Mury dzielące ludzi należałoby
rozwalać, i to bezwzględnie. Gdybyś jednak Wladi spojrzał przytomnym wzrokiem,
rozejrzał się dobrze wokół siebie, zauważyłbyś niechybnie, że największe mury
stawiają religie...A Ty jesteś jedną z cegiełek je podtrzymujących. Dlatego
w imię dobra ludzkości, miłości do Boga, zamiast umacniać mur chrześcijański,
powinieneś zabrać się do jego rozbierania...cegiełka, po cegiełce...Tylko bardzo
watpię, Wladi, czy jesteś w stanie dostrzec ten mur, którego cząstkę
stanowisz...bardzo wątpię...
~~
> Człowiek jako istota społeczna , lubi przebywać w towarzystwie i spotykać
> sie z takimi , którzy myślą podobnie . Do tych spotkań od wieków służą
> świątynie - kościoły . Tam ludzie wierzący spotykają się aby umacniać swoją
> Wiarę , aby praktykować pewne obowiązujące w danym wierzeniu , rytuały , a
> przede wszystkim aby razem oddawać cześć Bogu w którego dana grupa wierzy .
~~
Słaba ta wiara musi być, gdy trzeba ją umacniać spotykając się stadnie. No tak,
ale rozumiem, że w tym przypadku chodzi nie o Boga w rzeczywistości, ale o
poczucie sensu i bezpieczeństwa przez sam fakt wspólnoty z innymi. W stadzie
raźniej, ale czy mądrzej? Śmiem wątpić. Może tu chodzi o to, że sam fakt
przynależności do jakiejś określonej grupy, jej zwyczajów, praktyk i wierzeń,
jest - jak pisał Erich Fromm - kolejną formą ucieczki od osamotnienia?
Nawet jeśli tak jest, to dokąd uciekacie, ludzie? Po co budujecie mury po
drodze? Przed kim chcecie się uchronić? Początku i tak nie dogonicie, a koniec
cierpliwie na was poczeka

no_no - jeszcze jedna gadka do Pana Władka


Przegldaj wicej postw



Temat: mentalność gąbki - sarkazm czy umiar?
Ciekawi poznawania otwieramy pory osobowości na zewnętrzne wpływy.

Przyglądamy się światu i to nas przemienia. Doświadczenia z dzisiaj,
wpływają na to jak będziemy postrzegali świat jutro.

>Przy okazji zanurzenia w słoną rzeczywistość milczymy zgrabnie o
>wewnętrznym zamknięciu, swoistym pęcherzyku, który nasiąknąć nie
powinien.

Nasza istota, która stanowi o tym, że my to my, która filtruje
wszystko na swój sposób i działa w sposób charakterystyczny tylko
dla nas.

>Po raz kolejny studiując wątki tego forum popadam w zamyślenie.
>Jak wiele uwagi poświęcamy formie, nasiąkaniu wzorcami zachowań
pożądanych.

A co w tym złego? Człowiek to istota społeczna, więc chce jak
najlepiej czuć się w stadzie i do niego pasować. Człowiek lubi
przyjemne życie a to wymaga dostosowania się do okoliczności, więc
musi się uczyć, jak sobą kierować.

>Jak usilnie UCZYMY SIĘ być sobą. Po raz kolejny czuję ten nurt,
>umykający, biegnący obok,nieuchwytny. Wymykające się, nieuformowane
>uprzedzeniami, wolne od naginających >porównań,trwanie.

Gdybyśmy odrzucali uczenie się bycia sobą i bycia w ogóle, wcale nie
bylibyśmy bardziej sobą. Po prostu nie realizowalibyśmy się
społecznie a to pozbawiałoby nas bardzo istotnej części naszego ego.
Bylibyśmy jak organizm, który trwa w uśpieniu. Niby jest a w żaden
sposób nie emanuje tego, że jest.

>OLDIDEM???

??????????? Myślę, że myślę, że nic nie wymyślę, bo nie wiem o co
chodzi.
Przegldaj wicej postw



Temat: Speszenie z byle powodu, brak sensownych myśli
> Są osoby, którym na zewnątrz oprócz cichego usposobienia nikt nic
> nie ma "do zarzucenia",

To CHYBA do mnie pasuje :p Niemniej w podstawówce, w klasach 2-3 wychowawczyni
obniżyła mi zachowanie za... bycie zbyt spokojnym - przez to dwóch książek nie
dostałem ^-^

>ale są osoby które wyróżniają się czymś
> więcej, ubiorem, zachowaniem, może i nawet sposobem porozumiewania
> się, odbiorem przez innych. Jeśli chodzi o mnie, dobrze się czuję z
> tym, jak się noszę i jak zachowuję, ale nieraz słyszałam o sobie
> wiele niemiłych komentarzy typu "nienormalna, wariatka", tudzież
> bardziej niecenzuralnych, i to od osób, których nawet nie znam
> osobiście.

A można zapytać czym się tak wyróżniasz? W jaki sposób się zachowujesz, jak się
ubierasz, że tak jesteś obiektem takich komentarzy?

> Powiem szczerze, że trudniej nawet byłoby mi się nie
> przejmować takimi tekstami, gdybym miała śmielej ingerować w
> towarzystwo, niż w stanie obecnym, gdzie mogę sobie wytworzyc jakąś
> taką własną oazę w umyśle, takią płaszczyznę bezpieczną, już nie
> zastanawiając się co za tym idzie.

Takie tworzenie dookoła siebie niewidzialnej bariery jest chyba zachowaniem
dosyć częstym u introwertyków. Jest na ten temat co nieco poruszone w
enneagramie : www.enneagram.pl. Poczytaj sobie opis 4w5 i 5w4.

> Może zbyd do niej przywykłam, ale
> przecież nie jest ona raczej niczym szkodliwym?

Jeżeli ta otoczka jest bardzo duża i "gruba" to może przyczynić się do zbytniej
alienacji. Każdy człowiek jest istotą społeczna, jeden mniej, drugi więcej, ale
każdy nią jest. Przegldaj wicej postw



Temat: Nienawidzę słowa" SINGIEL"
Nienawidzę słowa" SINGIEL"
nie chodzi tu o samo słowo, lecz o nadbudowę ideologiczną, która
temu towarzyszy. Taki dziwoląg wbrew naturze. Bo co to jest singiel,
dotychczas myślałam, ze jest to ktos, kto z tych, czy innych powodów
jest sam, nie z własnego wyboru, ale teraz juz wiem, ze nie o to
biega. Singiel, to ktos , kto chce być sam ( z małymi,
niezobowiązującymi przerwami) nie wiązać się, nie przyzwyczajac.
Dumnie broni tego co ma i mówi, ze to jego wybór i zniszczy
wszystko, co mogłoby mu odebrac poczucie, ze jest panem swojego losu.
Brawo!
Broni zatem zaciekle swojego zycia i nie pozwoli sobie na chcwile
słabości oby tylko sie do kogos nie przyzwyczaic, bo czy pokochac????
Nie wiem.
Na moim urlopie spotkałam znajome znajomej, dziewczyny podobne do
mnie, wielkowo itd. Są i chcą byc Singielkami, maja swoje
upodobania, spotykaja się razem w kawiarniach, restauracjach, na
obiadach, kolacjach, drnikach i co tam sobie jeszcze wymyślicie,
jeżdża razem rowerami, chodzą na siłownie i do sauny i mają kazda
swojego kota.
Mówią, ze osiągnęły dno i teraz wiedzą jak zyć.
Czy to prawda, ze wsród nas jest tak dużo singli z ideologią (której
tak nienawidze). Przecież człowiek jest istotą społeczną. Czy
rzeczywiscie chcą byc same, czy usiłuja okłamywać wszystkich dookoła
i przezde wszystkim siebie.
Osatnio mam wrażenie padłam ofiarą tej niedorzecznej ideologii.
Kto z singli mysli o tym , jak będzie żył za kilka lat? Kiedy
młodość przeminie, kiedy ukochany kot dokona żywota.
Brrrrrrr.... mam dość, ale ciekawa jestem wszych opinii.

Jak zwykle ja, chce troche burzy.

Dla scisłości, nie jestem singileką, jestem sama.

Przegldaj wicej postw



Temat: 7 lat z Boreliozą (?)
leneczkaz napisała:

> Przyszly wyniki z cbdna
>
> Bartonella - negatyw
> Babesia - neg.
> Mycoplasma - neg
> BORELIOZA - NEGATYWNY !!!!!!!!!!
>
>
> Jesli chodzi o moje dolegliwosci sercowo- żołądkowe okazało sie ze to od Zelixy
>
>
>
> Takze tu na forum można zachorować a jak się przestaje czytać to następuje
> cudowne uzdrowienie ;p hehehe
>
>
> Chyba zrobie dla pewnosci WB
>
Widać że cieszycie się każdym dniem, razem z meżem pięknie wycinacie hołubce...niech tak zostanie.Te słowa znasz „kiedy jest dobrze,wtedy jest dobrze,jest dobrze dopóki nie będzie gorzej...”
SAMA będziesz wiedziała kiedy zacząć leczenie i jakie.

Tak nawiasem ciekawe badania zrobili.
"Według najnowszych neurologicznych badań naukowców z Uniwersytetu w Atlancie profesjonalne porady finansowe(i nie tylko finansowe) sprawiają, że mózg się... wyłącza, wstrzymując normalny proces racjonalnego myślenia i podejmowania decyzji. - Wygląda to trochę tak, jakby mózg przestawał podejmować sam decyzje - tłumaczy CNN profesor Gregory Berns, który kierował badaniami - podała telewizja CNN.
- Normalnie podczas procesu wyboru między ryzykiem a nagrodą uaktywniają się konkretne regiony mózgu. Jednak w momencie gdy ekspert doradza jaką podjąć decyzję, aktywność w tych regionach znacząco maleje - opisuje profesor Berns. Rezultaty badań są odzwierciedleniem naturalnej tendencji do odwoływania się do zdania ekspertów, która zdaniem Bernsa jest skutkiem ewolucji człowieka jako istoty społecznej. - Mamy zakodowane by przejmować się tym co myślą inni ludzie, i często będziemy tłumić, a nawet zmieniać nasze osobiste zdanie, gdy ktoś, kogo uważamy za eksperta oferuje poradę, lub opinię. Nasz mózg po prostu uznaje, że inni ludzie wiedzą na ten temat więcej niż my, i lepiej się na tym znają - dodaje Berns."


Przegldaj wicej postw



Temat: T U S K - nie robi Nic !
Ad. 1 Mateuszu:
Opisana przeze mnie (oczywiscie calkowicie wyimaginowana sytuacja) byla jedynie
pretekstem do pokazania ze do liberalizmu trzeba dorosnac. Lliberalizm z
zalozenia nie rowna sie egoizmowi, a ja i moi sasiedzi z pewnoscia wolelibysmy
zaoszczedzic na wynajmowaniu firmy sprzatajacej by moc zaspokoic swe coraz
bardziej hedonistyczne pragnienia.
Czy zgodnie z zasadami liberalizmu kazdy na ulicy Niepodleglosci bedzie mial
wtedy swoj pojemnik na smieci i bedzie mogl go trzymac chocby pod oknem? Cos mi
tu pachnie lamaniem podstawowych norm wspolzycia spolecznego w ramach ktorych w
zasadzie kazdy ma ten kosz, tyle ze kilkadziesiat metrow dalej...
Ad.2: Mitem jest twierdzenie jakoby kazdy byl odpowiedzialny jedynie za siebie.
Czlowiek jest istota spoleczna i chyba nie zaprzeczysz ze szczesliwe
spoleczenstwo to szczesliwe jednostki. I odwrotnie. Jednostki nieprzystosowane w
zasadzie zawsze i wszedzie znajdowaly pomoc i oparcie w spoleczenstwie. Chyba
tylko antyczni grecy byli prawdziwymi "liberalami" w tej kwestii. A kloszardzi
stanowia ulamek procenta nieprzystosowanych. Slawetny Adolf tez probowal...
Widzisz Mateuszu, jesli widze czlowieka ktory potrzebuje pomocy to mu jej. Nigdy
nie pytam o wyznanie, narodowosc lub pochodzenie spoleczne. Nie interesuje mnie
czy mentalnie jest to sovieticus czy europensis. Czy wg. owych zbawienych dla
spoleczenstwa zasad popelniam blad bo istnieje duze prawdopodobienstwo ze na
liberalizmie bede realnie tracil?
Liberalizm w tej formie w jakiej go przedstawiasz to utopia. Groteskowa utopia.
Podrozuje troche po swiecie i nigdzie nie napotkalem jeszcze liberalizmu. Nawet
w miejscu na ktore wskazuje moj obecny IP znalazlem jedynie tolerancje.
;) Przegldaj wicej postw



Temat: Ponad 500 osób bierze udział w krakowskim Marsz...
> DO AKTYWISTOW SPOD TECZOWEJ FLAGI-"CZY NIE ODEBRALIBYSCIE NEGATYWNIE
> DEMONSTRACJI O OSTENTACYJNIE HETERO-CHARAKTERZE? NIE BYLOBY TO W JAKIMS
> SENSIE WYMIERZONE W WAS?"

Nie jestem gejowskim aktywistą. Ale pytanie mi się spodobało, więc pozwolę
sobie na komentarz.

Kultura pełna jest wzorców głównie heteroseksualnych (zakładająć, że warto
dzielić wzorce według orientacji). Nawet będąc gejem, człowiek się przecież
do tego przyzwyczaja. Nie sądzę więc, żeby "heteroseksualna manifestacja"
miała wywołać jakiś `sprzeciw` (nawet jedynie wewnętrzny). No... może z
pominięciem takiej wersji, w której głównym hasłem byłoby np. "zagrożenie
rodziny poprzez samo istnienie homoseksualistów" (co zresztą było głównym
hasłem wielu postów na forum i to często tych rzekomo światłych,
pozbawionych inwektyw).

Bodaj większość dojrzewających gejów ma poważny problem z akceptacją siebie
samych. Bardzo częste są próby angażowania się w "normalne związki" - czy
to dla przekonania siebie samego, że jednak `gejem się nie jest`, czy to
na potrzeby otoczenia, rodziców itd. Zapewne każdy taki młody chłopak,
gdyby tylko miał rzeczywistą możliwość wyboru, wybrałby przyszłość z żoną,
rodziną, dziećmi i cała społecznie poprawną resztą.

A druga strona? Jestem przekonany, że podstawową przyczyną "nagonki na
pedałów" są starannie przed sobą ukrywane wątpliwości odnośnie własnej
męskości. A co za tym idzie wstręt wobec siebie samego projektowany potem
na innych (wrednych, odmiennych od nas, itd.).

I teraz, w związku z twoim postem jak i tym co wyżej, pojawia mi się
następujące pytanko: na ile istotnym czynnikiem w organizowaniu czy udziale
w takim, jak ten w Krakowie marszu, jest problem geja-uczestnika z realną
akceptacją siebie samego? Może to i głupawe pytanie, bo skoro "człowiek to
istota społeczna" (truizm), to czy w ogóle można tak naprawdę zaakceptować
siebie, jeśli się nie ma tej akceptacji zzewnątrz?



Przegldaj wicej postw



Temat: Romans w pracy.
Hej! Z bukietem kwiatów w Dniu Imienin i z życzeniami Wszystkiego Najmilszego.
Mimo tak wyjatkowego dnia pozwolę sobie nie zgodzić się na związek wieku z
miłością. Wg mnie nie ma takiego związku. Miłość rodzi się (wybucha?)w każdym
wieku. No, może staje sie nieco inna... Ale Dobry Bóg raczy wiedzieć jakie te
miłości są i kiedy się człowiek zakocha. Nie powiem już ile razy. To leży w
jego naturze.Czyż nie jest tak?
Natomiast ta w pracy, miłość do zwierzchnika, gdzie przecież już istnieje
związek nazywany stosunkiem pracy, a tu podległości, zależności NIE mogą być w
swojej formie czysty, bezinteresowny, nawet jakby nie wiem ile się tego
chciało i mówiło, że tak właśnie jest! To bzdura. Skończy się szybko i, tak jak
zauważyłaś - autem podwładnej. A, przecież oprócz tego co usilnie chcemy nazwać
miłością do zwierzchnika (i odwrotnie, do podwładnej - tu płeć jest obojętna)
istnieje jeszcze takie uczucie jak, po prostu, sympatia, tj. miła,
bezinteresowna, po prostu przychylność. Realizuje się ona w różnej formie np.
powstrzymywanie się od uszczypliwych uwag, lub zgoła byle jakich odpowiedzi.
Po co pędzic w tę miłość, gdzie oprócz uniesień są często łzy, a nawet gorzki
popiół. Wiem coś na ten temat bo byłem czymś takim skażony. W miłości, Droga
Krystyno, wiek nie ma znaczenia. Receptory się nie stępiają, a zapotrzebowanie
na miłośc jest ogromne jako, że człowiek jest istotą społeczną. Ale zdałem
sobie w tej chwili sprawę, że przemawiam jak kaznodzieja. Niech to! A miało być
sympatycznie,:)
Natomiast nie odważę się skomentować Twoich słów:
> W sprawie miłości, i tej w miejscu pracy, i tej w każdym innym
> miejscu - nie wypowiadam się. Im jestem starsza, tym mniej o niej wiem.
> Na "romanse" natomiast - szkoda czasu. -
Przez szacunek dla ich intymności chociaż, aż mnie świerzbią keye bo temat jest
wdzięczny i może być miły, :).
Przegldaj wicej postw



Temat: Polska Anglia - gdzie na mecz - pub sportowy z TV
Ale w grupie sympatycznych kibicow przyjemniej jest ogladac. Czlowiek jest
istota spoleczna. Przegldaj wicej postw



Temat: nudny seks?
Gość portalu: max napisał(a):

> malwinamalwina napisała:
>
> > i psu na bude to wszystko o prokreacji gdy wiemy ze gro ludzi kocha sie i
> zyje razem BEZ dzieci.
> > (zaznaczam ze seks nie plasuje sie na liscie potrzeb zyciowych - picie
> jedzenie oddychanie -lecz jest potrzeba PSYCHOLOGICZNA)
>
> Jesli chodzi o nature człowieka - to sex jest prawie najważniejszy.
> Jeśli chodzi o człowieka jako istote społeczną, myslącą - to (wg mnie) sex
> plasuje się na dalekim miejscu. O wiele ważniejsze są uczucia, szacunek,
> partnerstowo w związku między ludźmi.
>
> Słyszałem opinie, że związek, w którym sex nie wychodzi - szybko się
rozpadnie.
> Zdecydowanie się z tym nie zgadzam.
> Jeśli partnerzy nie bardzo "w łóżku" się zgadzają, ale wzajemnie się szanują,
> kochają, ich związek bez problemu może być udany i długotrwały.
> Natomiast odwrotnie - jeśli między nimi jest tylko udany sex - dla mnie jest
to
>
> bardzo dziwny związek, nie majacy większych szans. Niestety jednak bardzo
wielu
>
> znajomych ma opinię,że sex wiąże.


ktoś teś powiedział, że "łózko jest barometrem" związku;-) seks wiąże to
uproszczenie, seks to miłość fizyczna i moim zdaniem nie da się tego odzielić
jak Ty to zrobiłes! jeśłi w miłośc fizyczna jest super to się przekłada na
jakośc miłości psychicznej lub też jeśli ludzie jak powiedziałeś kochają się,
lubią, szanują to powinno im także być dobrze w łóżku
reasumując musi być zachowana jakaś równowaga dla ogólnej harmonii związku:-) Przegldaj wicej postw



Temat: EGOIZM

Użytkownik Prezes <niemadlamnielog@o2.pl w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:ag1r0u$nk@news.tpi.pl...
Hej! :))

Co Ty wiesz... Czy znasz ludzi? Rozmawiasz z nimi? Sluchasz ich?
Obserwujesz?


Jeśli chodzi o mnie to myślę, że tak. Nie uogólniam, że znam wszystkich
ludzi, ale słucham ludzi, rozmawiam z nimi, próbuję zrozumieć ich racje.

 Widze ze postawilas w jednym rzadku tych ktorzy pomagaja innym
dlatego ze uwazaja ze powinni z tymi ktorzy licza na korzysci w
przyszlosci
(blizsze lub dalsze) a miedzy nimi stoja u Ciebie ludzie ktorzy nie
potrafia
zrobic niczego bezintersownie.

Moim zdaniem Ola nie dokonała takiego podziału, napisała iż każdy jest na
swój sposób egoistą, a podzielone przez Ciebie przypadki wszystkie są takie
same, każdy pomaga i nikt tak do końca bezinteresownie.
Człowiek jest istotą społeczną, nie istnieje SAM. Jeśli jest sam to nie
czuje się dobrze. Człowiek robiac coś czuje się usatysfakcjonowany wówczas,
gdy robi to, co będzie cieszyło nie tylko jego, ale też inne osoby. Jeśli
komuś pomagamy 'bezinteresownie' to mamy jednak satysfakcję z tego, ze
pomogliśmy. W oczach naszych bliskich, w oczach tej osoby, czy w koncu we
własnych oczach czujemy się ważni, bo zrobiliśmy coś dobrego. Jest w tym
również myśl o sobie, samo to, że czujemy się lepiej. Gdybysmy nie pomogli
nie czulibyśmy choćby tej satysfakcji.

 Dawno nie przeczytalem tak chorej oceny na
tej grupie (spadaj Jasmin!!!).

A mógłbyś to jakos uzasadnić? Dlaczego Twoim zdaniem jest to chora ocena?

Nie uwazam sie za Ochojska ale kiedy moge to pomagam. Jesli ta pomoc okaze
sie bardziej kosztowna niz moge sobie na to pozwolic - odpadam. Ale COS
robie. Cokolwiek. I nie jecze z zalozonymi rekami o niesprawiedliwosciach
zywota powszedniego.


A to baaardzo mi się podoba!
Bo można nie robić nic, założyć ręce i 'olać wszystko i wszystkich dookoła,
bo to przecież nie nasz problem'. tak jest łatwiej. A można cos zrobić.

 Nie. Nie jestem egoista.
Nie zaprzeczysz jednak, że gdy cos zrobisz czujesz z tego satysfakcję,
jesteś zadowolony z siebie, miło, gdy ktoś zwróci uwagę na Twą dobroć,
zaangażowanie, miło poczuć się docenionym. Czyli czerpiesz z tego jakieś
korzyści.

Opierajac sie na przykladzie jaki podalas. Tam wchodzi w gre subiektywny
punkt widzenia. On uwazal ze wie lepiej co jest dla Ciebie dobre.


W tym przykładzie on raczej wiedział, co będzie dla niego dobre. Nie chciał
zostać bez niej. Chciał ją odprowadzić do domu, by uspokoić swoje sumienie,
by w razie czego nie czuć się źle, bo np. coś się stało. Chciał być blisko
niej.

 To tak jak
z dzieckiem ktore chce cukierka ale ma popsuty zab. Matka mu go nie da
mimo
ze dziecko powie ze wie lepiej czego chce... Kto mial racje???

Matka, która bedzie zadowolona z siebie, bo jej dziecko nie będzie cierpiało
z powodu bólu zębów. Która ma satysfakcję z tego, że jest dobrą matką, że
spisała się odpowiednio i DZIĘKI NIEJ jej dziecko nie cierpi.

A jesli chodzi stricte o zwiazki to uslyszalas kiedys takie zdanie "nie
bede
Cie zatrzymywac bo cie kocham"?


Ja usłyszałam. Co 'lepsze' dotyczyło to mojej osoby. Facet zyskał także w
moich oczach. Okazał się tak w porządku, że mogł być z siebie dumny (choc
nie było mu lekko), zyskał w swych oczach, ze potrafił dać radę w tej
sytuacji, a co lepsze, ja potem gadałam jakim on jest 'bohaterem', jak
cudownie się zachował. I wiesz? Było to gorsze, niż odwaliłby mi sążnistą
aferę i trzasnał drzwiami. Miałam ogromne wyrzuty sumienia.
Nie można powiedzieć, iż zachowania takie sa egoistyczne, jednak jest w nich
coś takiego, że my (jako pomagający) również czujemy się dobrze, więc nie
jest to też w 100 % altruizm.
Pozdrowionka!
Wiedźmicha.

Przegldaj wicej postw



Temat: EGOIZM
"wiedzmicha" <wiedzmi@poczta.onet.pl wrote in message


Hej! :))


Howgh!


Moim zdaniem Ola nie dokonała takiego podziału, napisała iż każdy jest na
swój sposób egoistą, a podzielone przez Ciebie przypadki wszystkie są
takie
same, każdy pomaga i nikt tak do końca bezinteresownie.
Człowiek jest istotą społeczną, nie istnieje SAM. Jeśli jest sam to nie
czuje się dobrze. Człowiek robiac coś czuje się usatysfakcjonowany
wówczas,
gdy robi to, co będzie cieszyło nie tylko jego, ale też inne osoby. Jeśli
komuś pomagamy 'bezinteresownie' to mamy jednak satysfakcję z tego, ze
pomogliśmy. W oczach naszych bliskich, w oczach tej osoby, czy w koncu we
własnych oczach czujemy się ważni, bo zrobiliśmy coś dobrego. Jest w tym
również myśl o sobie, samo to, że czujemy się lepiej. Gdybysmy nie pomogli
nie czulibyśmy choćby tej satysfakcji.


Ale czy pomoc komus da wlasnej satysfakcji to jest egoizm....??? No ja tu
k*** czegos chyba nie rozumiem. Wedle tego rozumienia ksiezna Diana i Matka
Teresa to jakies parszywe egoistki najwiekszego kalibru!!!!!!!!!!!!

A mógłbyś to jakos uzasadnić? Dlaczego Twoim zdaniem jest to chora ocena?


Patrz wyzej.

Nie zaprzeczysz jednak, że gdy cos zrobisz czujesz z tego satysfakcję,
jesteś zadowolony z siebie, miło, gdy ktoś zwróci uwagę na Twą dobroć,
zaangażowanie, miło poczuć się docenionym. Czyli czerpiesz z tego jakieś
korzyści.


Rece mi opadly a glowa spadla pietro nizej....
Egoizm to robienie CZEGOS za COS a nie DLA czegos - to tak w skrocie bo nie
bede o tym dyskutowal...

W tym przykładzie on raczej wiedział, co będzie dla niego dobre.


Roznica jak miedzy hamburgerem w Los Angeles a Pekinie...


Nie chciał
zostać bez niej. Chciał ją odprowadzić do domu, by uspokoić swoje
sumienie,
by w razie czego nie czuć się źle, bo np. coś się stało. Chciał być blisko
niej.


A mnie sie wydaje ze nie chodzilo wcale o to odprowadzenie ale o _nadzieje_


Matka, która bedzie zadowolona z siebie, bo jej dziecko nie będzie
cierpiało
z powodu bólu zębów.


ale sprobuj wytlumaczyc to dziecku.

Która ma satysfakcję z tego, że jest dobrą matką, że
spisała się odpowiednio i DZIĘKI NIEJ jej dziecko nie cierpi.


Juz mi nie ma co odpadac....


Ja usłyszałam. Co 'lepsze' dotyczyło to mojej osoby. Facet zyskał także w
moich oczach. Okazał się tak w porządku, że mogł być z siebie dumny (choc
nie było mu lekko), zyskał w swych oczach, ze potrafił dać radę w tej
sytuacji, a co lepsze, ja potem gadałam jakim on jest 'bohaterem', jak
cudownie się zachował. I wiesz? Było to gorsze, niż odwaliłby mi sążnistą
aferę i trzasnał drzwiami. Miałam ogromne wyrzuty sumienia.
Nie można powiedzieć, iż zachowania takie sa egoistyczne, jednak jest w
nich
coś takiego, że my (jako pomagający) również czujemy się dobrze, więc nie
jest to też w 100 % altruizm.


Zaczelas mowic o jednym a konczysz mowic o zupelnie czyms innym. Wskaz mi
miejsce gdzie napisalem ze cos co robimy jest w 100 jebanych procentach
altruistyczne to funduje Ci wycieczke na Karaiby i randke z Tomem Cruisem.

Ja pisalem o egoizmie. Nigdy sie nie zgodze ze wszystko co robimy dla
wlasnej satysfakcji jest egoizmem... Zalosne... Nie chce mi sie juz nic
nawet pisac...

Przegldaj wicej postw



Temat: EGOIZM
Hej! :))
Witam :)
Jeśli chodzi o mnie to myślę, że tak. Nie uogólniam, że znam wszystkich
ludzi, ale słucham ludzi, rozmawiam z nimi, próbuję zrozumieć ich racje.

To dobrze :)

Moim zdaniem Ola nie dokonała takiego podziału, napisała iż każdy jest na
swój sposób egoistą, a podzielone przez Ciebie przypadki wszystkie są
takie
same, każdy pomaga i nikt tak do końca bezinteresownie.
Człowiek jest istotą społeczną, nie istnieje SAM. Jeśli jest sam to nie
czuje się dobrze. Człowiek robiac coś czuje się usatysfakcjonowany
wówczas,
gdy robi to, co będzie cieszyło nie tylko jego, ale też inne osoby. Jeśli
komuś pomagamy 'bezinteresownie' to mamy jednak satysfakcję z tego, ze
pomogliśmy. W oczach naszych bliskich, w oczach tej osoby, czy w koncu we
własnych oczach czujemy się ważni, bo zrobiliśmy coś dobrego. Jest w tym
również myśl o sobie, samo to, że czujemy się lepiej. Gdybysmy nie pomogli
nie czulibyśmy choćby tej satysfakcji.

 Dawno nie przeczytalem tak chorej oceny na
tej grupie (spadaj Jasmin!!!).
A mógłbyś to jakos uzasadnić? Dlaczego Twoim zdaniem jest to chora ocena?

Troche chyba mylisz pojecia, i wpadasz w skrajnosci, z Twoich slow mozna by
wywnioskowac iz, nie powinno byc takich slow w slownikach i w jezykach (bo i
poco skoro taki wyraz jest martwy) jak np. altruizm itp. poniewaz, zawsze
jak "zrobimy komus dobrze" odczuwamy z tego satysfakcje, ale to jednak nie
egoizm, egoizm wg, mnie wystepuje wtedy jesli nasze dzialania sa
ukierunkowane z GORY na SIEBIE,a satysfakcja z tych dzialan jest elemetem
wtornym nie glownym motorem (Prezes dal dobry przyklad dwoje "najwiekszych"
egoistow ). A moze jakby po kazdym "dobym uczynku" czulibysmy sie zle wtedy
bys powiedziala ze to nie jest egoizm, ale idac Twoim tokiem rozumowania,
powidzialbym ludzie nie sa bezinteresowni sa poprostu w pewnym stopniu
masochistami ;P, a moze ludzie powiedziala bys ze jak by nic nie czuli to
wtedy by byli bezineresowni, a wtedy bym powiedzial luzdzie to nie ludzie to
poprsotu maszyny ktore maja zakodowana dyrektywe pomagania ludziom (albo
innym maszynom ;P), oni nie sa bezineresowni.
unikajmy skrajnosci, oczywiscie ze ludzie sa w pewnym stopniu( i niektorzy w
naprawde malym)  egoistami, ale nie oznacza to ze wszysko (no prawie-zeby
nie bylo ze wpadam w skrajnosc :P)) czynia egoistycznymi pobutkami

A to baaardzo mi się podoba!
Bo można nie robić nic, założyć ręce i 'olać wszystko i wszystkich
dookoła,
bo to przecież nie nasz problem'. tak jest łatwiej. A można cos zrobić.


Mi tez sie podoba :)

A jesli chodzi stricte o zwiazki to uslyszalas kiedys takie zdanie "nie
bede
Cie zatrzymywac bo cie kocham"?
Ja usłyszałam. Co 'lepsze' dotyczyło to mojej osoby. Facet zyskał także w
moich oczach. Okazał się tak w porządku, że mogł być z siebie dumny (choc
nie było mu lekko), zyskał w swych oczach, ze potrafił dać radę w tej
sytuacji, a co lepsze, ja potem gadałam jakim on jest 'bohaterem', jak
cudownie się zachował. I wiesz? Było to gorsze, niż odwaliłby mi sążnistą
aferę i trzasnał drzwiami. Miałam ogromne wyrzuty sumienia.
Nie można powiedzieć, iż zachowania takie sa egoistyczne, jednak jest w
nich
coś takiego, że my (jako pomagający) również czujemy się dobrze, więc nie
jest to też w 100 % altruizm.


Powiem Ci ze 100% altruizmu raczej masz male kiedykolwiek zobaczyc-
niestety. (to odnosnie skrajnosci)

 Pozdrawiam
Subversor

Przegldaj wicej postw



Temat: Co się @#!$%! dzieje ???


| to właśnie wiara opiera się na nierealnych i skrzywionych tezach /
mitach /
| " faktach " / co tam jeszcze...

I dlatego niektorzy twierdza ze ideologia komunistyczna to rodzaj wiary.
Wiary w
to, ze czlowiek jest istota spoleczna w rozumieniu marksizmu.


nie tylko w rozumieniu marksizmu...


Prawda jest jednak
inna. Czlowiek niestety nie bedzie bezinteresownie pracowal dla dobra


innych.

dobry bóg go tak stworzył ?
zasadniczo na podtawie swej wiary powinieneś wykazywać więcej wiary w dobrą
naturę człowieka...


Wyjatkiem byly starozytne gminy chrzescijanskie, ale marksisci z gory
odrzucili
nauke chrzescijanska (mimo ze de facto opierali sie na tych samych


ideach).

marksizm zakładał wspólną własność środków produkcji, wcześni ch. wspólną
własność in genere...
;)


Poza tym zakladajac centralny rozdzial dobr z gory zaklada sie, ze _ktos_
bedzie
musial ten rozdzial wykonywac. A wiec z defijnicji w systemie "rownych"
ludzi
musza byc ludzie "rowniejsi".


zakłada się " od każdego wg. możliwości,każdemu wg. zasług / potrzeb "
oczywiście obecnie równiejszych nie ma,a jak są,to może zaproponujesz jakąś
alternatywę ?


To jest ten racjonalizm?


nie,co to jest racjonalizm sprawdzisz w odpowiedniej publikacji


Dzieki, wole sluchac papieza niz idiotow ktorzy
wymyslili podobne bzdury.


oczywiście papiestwo żadnych bzdur nigdy nie wymyśliło...
szczególnie wobec niezauważenia przez obecnego papę faktu przeminięcia
średniowiecza ( dość dawno w dodatku )


| śmiem wątpić / ale nawet jeśli,to z samej przewagi liczebnej wierzących
| wynika,że jest wśród nich więcej " mądrych inaczej "
| z resztą zobacz na przebieg krzywej Geissa...

Tak samo z przewagi liczebnej wierzacych wynika, ze jest wsrod nich wiecej
madrych. A takze wiecej pieknych kobiet i wiecej genialnych naukowcow.
Tylko co
z tego? Myslalem


chwała Ci za to,trening czyni mistrza ;)


ze pogadamy o jakims procentowym udziale a nie o liczbach
bezwzglednych, bo te jak wiadomo przytlaczajaco dzialaja na korzysc
wierzacych w
kazdej konkurencji.


szczególnie przestępczości ;)
ale ok, jak ocenisz np. rydzyjko, tudzież " rodzinę polską " ?


| bez wątpienia wynik spisku żydo-komuny i masonerii;

Nie zydo-komuny tylko Rosji, Niemiec i Austrii, a pozniej juz tylko samej
Rosji
(czy raczej ZSRR).


oraz naszych kochanych sojuszników 60 lat temu...


| dzięki świeckiej i humanistycznej edukacji,która uczy samodzielnego
| myślenia,a nie ślepej wiary w dogmaty,szybciej niż myślisz...

Ciekawe ze z panstw EU co najmniej 2 to panstwa wyznaniowe,


???
jak np. Iran ?


pozostalych kilka ma
konkordaty


Hiszpania - spadek po Franco i Irlandia ( bez wątpienia potęga cywilizacyjna
... )
kościół państwowy ( narodowy ) jest w krajach protestanckich i podlega
władzy państwowej...
jednak zawsze prymat ma świecki charakter państwa :)


a pelen rozdzial kosciola od panstwa jest chyba tylko we Francji.


jest


Piotr


Q

Przegldaj wicej postw



Temat: fajny głos w sprawie Żar (ze stronki onetu)
Oto rezultat łupania w klawisze przez osobę, przedstawiającą się światu
jako "Przemysław Kowalik" <prze@uhc.com.pl


| zawodowych. Itd, itd. _Każda_ forma zbiorowej aktywności ludzkiej niesie ze
| sobą zagrożenia dla bezpieczeństwa osób i mienia. Stosując Twoja logikę,
| trzeba by zabronić wszelkich imprez masowych.
Tak, dokładnie mi o to chodzi, może nie żeby zabronić ale mocno
ograniczyć. Wolność zgromadzeń to z dystansu piękna idea, ale z bliska
zbyt często z parszywym ryłem ;-(.


No, to nie bardzo mi się to widzi realnym. Człowiek jest istotą społeczną,
ludzie w większości jednak chcą pewne wydarzenia przeżywać razem, i trudno
im tego zabronić w imię bezpieczeństwa. Trochę mi to przypomina
zamykanie dzieci w mieszkaniach i zabranianie im zabaw z rówieśnikami, "bo
mogą sobie coś zrobić".


| Może uściślijmy, jakie to były spustoszenia - 6 składów, czyli, zakładając,
| że każdy składał się z 8 wagonów Bhp, mamy 48 zdemolowanych wagonów. O ile
| w każdym składzie zniszczono dokładnie wszystkie wagony. 48 wagonów
| (zapewne i tak już podniszczonych) dla firmy wielkości PKP to jest takie
| ogromne spustoszenie? Znowu - porównajmy to ze szkodami, które ponosi PKP
| na skutek działalności np. panów, chodzących na większych stacjach po
| składach, i "czyszczących" kibelki z mydła, papieru toaletowego,
| ręczników... Albo z działalnością panów artystów, wyżywających się twórczo
| na ścianach wagonów... Albo z działalnością panów rezerwistów i panów
Wybacz, ale takie rozumowanie przypomina mi argumentację działaczy
Samoobrony "Ja mam sprawę o jakieś tam długi, a tu trzeba rozliczyć
prawdziwych aferzystów". Każda patologia jest zła.


Samoobrona uważa, że jej działacze nie powinni odpowiadać za swoje
przestępstwa, "bo są większe afery". Ja wcale nie twierdzę, że pociągowych
rozrabiaczy trzeba traktować pobłażliwie (a tak się ich, niestety,
traktuje), bo większe szkody kolei wyrządzają np. złodzieje szyn czy
trakcji. Chodzi mi o to, by odpowiednią dać rzeczy miarę, i nie rozpatrywać
okołołódstokowych rozrób w oderwaniu od innych dolegliwości, trapiących
PKP. Ja rozumiem, że zadyma w pociągu jest bardziej "medialna" od gości
kradnących mydło z toalet i wykręcających żarówki z wagonów, ale przez tę
jej atrakcyjność medialną można odnieść wrażenie, że podstawową przyczyną
problemów PKP jest zdarzająca się raz do roku demolka kilkunastu wagonów. A
może warto zapytać dlaczego do tej demolki dochodzi? Dlaczego PKP nie
zatrudnia profesjonalnej ochrony? Pociągi pasażerskie są demolowane,
pociągi towarowe regularnie okradane, czy to przypadkowa zbieżność? Czy
Owsiak słusznie skarży się, że PKP podstawia mu jakieś rzęchy zamiast
normalnych wagonów? Czy to prawda, że w trzydziestostopniowym upale wozi
się tłumy ludzi wagonami z zablokowanymi oknami? To by był ciekawy temat
dla dziennikarza, a nie wyrwane z kontekstu informacje, "że zdemolowali".

Marek A. Salwa

Przegldaj wicej postw



Temat: System Ochrony Zdrowia


Cezary G. Cerekwicki wrote:
| Ja mówię o tym samym. Z tym, że (w tym podwątku) moim zdaniem wybranie
| jakiegokolwiek ubezpieczyciela powinno być obowiązkowe.
| Ale dlaczego?
| Bo jak każdy dobry socjalista, wie lepiej od ciebie czy czegoś
| potrzebujesz czy nie. Normalny człowiek jest za głupi żeby przewidzieć że
| może zachorować
Ty w ogóle myślisz, co piszesz? Jeśli każdy i tak wykupi ubezpieczenie to
co jest niby złego w przymusie?


Jeśli i tak każdy wykupi ubezpieczenie to po cholerę przymus? Jeśli ktoś nie
wykupi, i nie zachoruje - to znaczy że zaryzykował i opłaciło mu się. Za co
go karać? Jeśli ktoś nie wykupi i zachoruje albo będzie miał wypadek, to
wystarczającą karą będzie dla niego konieczność zapłacenia za leczenie z
własnej kasy. Jeśli nie ma - to ma wystarczający problem, a ty chcesz go
jeszcze karać???


| czy pójść na emeryturę.
Sądząc po ilości ludzi, którzy wstąpili do trzeciego filara, faktycznie
ten normalny człowiek (czytaj: statystyczny obywatel) jest na to za głupi
(bo wnioskując ze statystyk konsumpcji to nie jest kwestia braku kasy).


LOL. :) A może po prostu zdają sobie sprawę że trzeci filar to tak naprawdę
wyciąganie kasy od naiwnych, i więcej zarobią przeznaczając te pieniądze na
przykład na fundusz powierniczy? Albo wolą zainwestować w swój własny
biznes żeby po latach emeryturę płacić sobie samemu?


Znam wielu swoją drogą niegłupich ludzi, którzy nie wiedzą nawet, w którym
OFE są.


OFE się jakoś dramatycznie między sobą nie różnią, ja wiem w jakim jestem,
ale dużej różnicy by mi nie zrobiło gdybym był w dowolnym innym. Ciekawe
ilu "poważnych specjalistów" czy "doradców inwestycyjnych" doradzało taki
Polsat, bo mam wrażenie że raczej niewielu. :)


Czytałeś "Ucieczkę od wolności"?


Nie.


| Jakby nie socjaliści i przymus
| ubezpieczeń, to ludzie leczyli by się u znachorów, bo na lekarza nie
| mieli by pieniędzy a szpitale świeciłyby pustkami.
| Elementarne. :)
Przymus ubezpieczeń różnego rodzaju występuje w całym cywilizowanym
świecie. Ergo -- mamy zwycięsto socjalizmu. Bo jak jest przymus, to z
definicji jest be.


Nie, nie każdy przymus jest be. Be jest wtedy kiedy ktoś zmusza cię żebyś
robił coś co oddziałuje jedynie na ciebie, a nie na innych. Np. przymusowe
leczenie groźnych chorób zakaźnych jest w porządku, bo człowiek jest istotą
społeczną i nie mam prawo nie zachorować idąc do kina bo komuś tam się nie
chce wyleczyć. Ale co mnie obchodzi czy ktoś się ubezpieczy od np.
połamania nóg na nartach albo od tego będzie miał na starość pieniądze na
wycieczki po świecie czy tylko do apteki.


Prawdziwie wolny człowiek nie potrzebuje przymusów ani
ograniczeń. Np. taki kodeks ruchu drogowego -- już widzę tych komuchów
zatrzymujących się na czerwonym (nomen omen) świetle. Człowiek prawdziwie
wolny przejeżdza skrzyżowanie kiedy ma ochotę, a nie według reguł
wymyślonych przez jakiegoś urzędasa.


Bynajmniej. Człowiek wolny ma prawo oczekiwać że przejeżdżająć na zielonym
świetle nikt mu nie wyjedzie z boku. Więc dając wszystkim prawo do
przejeżdżania na czerwonym - zakres wolności sobie ogranicza a nie
poszerza. Wbrew pozorom anarchia to ustrój w którym wolności nie ma zbyt
dużo.


Kraj, w którym ekipa z karetki zaczynałaby badanie od sprawdzenia, czy
pacjent jest ubezpieczony, a następnie (gdyby nie był) robiłaby zakłady,
jaka będzie przyczyna zgonu na raporcie z autopsji byłby prawdziwym rajem
ludzi wolnych.


A to nieubezpieczonych ma się nie ratować? To jakaś gorsza kategoria ludzi?
Bo dla mnie to jedynie się różni formą płatności, po akcji rachunek idzie
albo do firmy ubezpieczeniowej albo do pacjenta.

Przegldaj wicej postw



Temat: System Ochrony Zdrowia
Dnia Thu, 26 Apr 2007 09:01:06 +0200, Zbigniew Cofała napisał(a):


Jeśli i tak każdy wykupi ubezpieczenie to po cholerę przymus? Jeśli ktoś nie
wykupi, i nie zachoruje - to znaczy że zaryzykował i opłaciło mu się. Za co
go karać? Jeśli ktoś nie wykupi i zachoruje albo będzie miał wypadek, to
wystarczającą karą będzie dla niego konieczność zapłacenia za leczenie z
własnej kasy. Jeśli nie ma - to ma wystarczający problem, a ty chcesz go
jeszcze karać???


Po raz kolejny (i ostatni): mówię tu tylko o obowiązku PODSTAWOWEGO
ubezpieczenia. Co dokładnie miałoby obejmować, to kwestia dyskusyjna, IMHO
powinno tam być ratownictwo medyczne, prewencja typu szczepienia i może
jeszcze jakaś elementarna (bardzo elementarna) opieka medyczna.

Cała reszta powinna być jak najbardziej fakultatywna.


LOL. :) A może po prostu zdają sobie sprawę że trzeci filar to tak naprawdę
wyciąganie kasy od naiwnych, i więcej zarobią przeznaczając te pieniądze na
przykład na fundusz powierniczy? Albo wolą zainwestować w swój własny
biznes żeby po latach emeryturę płacić sobie samemu?


Może z 10% dlatego (a i tak opytmista jestem). Zdolność przeciętnego
człowieka do myślenia o przyszłości jest śladowa. Znajomość ekonomii u
przeciętnego człowieka jest żadna.


| Znam wielu swoją drogą niegłupich ludzi, którzy nie wiedzą nawet, w którym
| OFE są.

OFE się jakoś dramatycznie między sobą nie różnią, ja wiem w jakim jestem,
ale dużej różnicy by mi nie zrobiło gdybym był w dowolnym innym. Ciekawe
ilu "poważnych specjalistów" czy "doradców inwestycyjnych" doradzało taki
Polsat, bo mam wrażenie że raczej niewielu. :)


Różnią się niewiele, bo ustawa mocno wiąże im ręce w kwestii polityki
inwestycyjnej. Gdyby ją zliberalizować (w szczególności w zakresie
inwestowania w niepolskie instrumenty), różnice byłyby większe.


| Czytałeś "Ucieczkę od wolności"?

Nie.


Przeczytaj.


| Jakby nie socjaliści i przymus
| ubezpieczeń, to ludzie leczyli by się u znachorów, bo na lekarza nie
| mieli by pieniędzy a szpitale świeciłyby pustkami.
| Elementarne. :)
| Przymus ubezpieczeń różnego rodzaju występuje w całym cywilizowanym
| świecie. Ergo -- mamy zwycięsto socjalizmu. Bo jak jest przymus, to z
| definicji jest be.

Nie, nie każdy przymus jest be. Be jest wtedy kiedy ktoś zmusza cię żebyś
robił coś co oddziałuje jedynie na ciebie, a nie na innych. Np. przymusowe
leczenie groźnych chorób zakaźnych jest w porządku, bo człowiek jest istotą
społeczną i nie mam prawo nie zachorować idąc do kina bo komuś tam się nie
chce wyleczyć. Ale co mnie obchodzi czy ktoś się ubezpieczy od np.
połamania nóg na nartach albo od tego będzie miał na starość pieniądze na
wycieczki po świecie czy tylko do apteki.


W takim razie brak rozbieżności opinii w tym zakresie.


| Prawdziwie wolny człowiek nie potrzebuje przymusów ani
| ograniczeń. Np. taki kodeks ruchu drogowego -- już widzę tych komuchów
| zatrzymujących się na czerwonym (nomen omen) świetle. Człowiek prawdziwie
| wolny przejeżdza skrzyżowanie kiedy ma ochotę, a nie według reguł
| wymyślonych przez jakiegoś urzędasa.

Bynajmniej. Człowiek wolny ma prawo oczekiwać że przejeżdżająć na zielonym
świetle nikt mu nie wyjedzie z boku. Więc dając wszystkim prawo do
przejeżdżania na czerwonym - zakres wolności sobie ogranicza a nie
poszerza.


No właśnie.


Wbrew pozorom anarchia to ustrój w którym wolności nie ma zbyt
dużo.


Tylko w potocznym (bardzo potocznym) rozumieniu słowa `anarchia'.


| Kraj, w którym ekipa z karetki zaczynałaby badanie od sprawdzenia, czy
| pacjent jest ubezpieczony, a następnie (gdyby nie był) robiłaby zakłady,
| jaka będzie przyczyna zgonu na raporcie z autopsji byłby prawdziwym rajem
| ludzi wolnych.

A to nieubezpieczonych ma się nie ratować? To jakaś gorsza kategoria ludzi?
Bo dla mnie to jedynie się różni formą płatności, po akcji rachunek idzie
albo do firmy ubezpieczeniowej albo do pacjenta.


A kto płaci za niewypłacalnych? A jak w związku z tym zaczną się zachowywać
karetki, gdy niewypłacalnych będzie dużo (np. w jakiejś dzielnicy, czy
biedniejszej części kraju)? Będą gorsze kategorie ludzi.

Przegldaj wicej postw



Temat: sumy kontrolne ludzkiego genomu


wiśnia wrote:
dyskutowałem z koleżką na temat ludzkiej twarzy: po cholerę ludzie
zwracają uwagę na wygląd twarzy przy wyborze partnera rozrodczego?!
przecież nie ma to żadnego wpływu na sprawność organizmu i zdolności
życiowe. rozumiem dlaczego wazna jest figura, duże piersi, szerokie biodra
u kobiet i szerokie barki u mężczyzn. ale twarz?! grunt żeby można było
coś wszamać i tyle.

podczas tej dyskujcji olśniło nas. twarz, to suma kontrolna jak w peselu,
czy na płycie dvd. jest informacją, czy reszta materiału genetycznego jest
prawidłowa. człowiek z uwagi na właściwości porozumiewawcze twarzy
(mimika) świetnie ją ocenia pod wieloma względami i dlatego jest to
najlepszy punkt kontrolny.

niezłe nie!


nie. -patrz neurologia rozwojowa.
wyglad twarzoczaszki odzwierciedla budowe i poziom rozwoju mozgu.
najbardziej popularnym zaburzeniem ktore 'widac' jest cyklopizm. tzn. jesli
wystapi zaburzenie w tworzeniu sie jednej z polkul odleglosc miedzy oczami
bedzie niewielka, lub jesli jedna z nich nie powstanie, to bedzie brakowac
jednego oka (w duzym uproszczeniu oczywiscie, to troche bardziej
skomplikowane w praktyce)...

za rozwoj mozgu odpowiedzialne sa bardzo 'kosztowne' enzymy i witaminy,
wiec poza 'genami' wyglad mozgu jest uwarunkowany stanem dozywienia i
zaopatrzenia organizmu w tlen, promieniowanie podczerwone, krew (matki),
sprawnosc , wydajnosc i poziom 'zmagazynowania' witamin przez watrobe,
poziom steroidogenezy watroby matki, a w 3cim trymestrze dochodzi wplyw
hormonow samego plodu (roznicowanie plciowe).

wyglad twarzy, uszu, nosa, oczu, jest wiec zalezny od 'metody' rozwoju
mozgu. nie ma na to prostej recepty (jak np. kraniologia) , bo jesli czegos
brakuje to moga wlaczyc sie mechanizmy kompensacyjne - czlowiek jako istota
spoleczna tworzy potomstwo troche podobnie do pszczol, jak nie 'starczy'
energii na robotnice, to plod specjalizuje sie na trutnia ;) (w duuuuzym
uproszczeniu) . stad finalny wyglad duzo mowi o 'funkcji' danej jednostki,
ktora moze byc zalezna od sposobu 'produkcji' , predyspozycji genetycznych
i przypadkowych czynnikow (np. uraz w czasie ciazy, infekcja). jedne 'typy'
znosza duzo 'problemow' a inne mniej, np. - czysto teoretycznie zakladajac
ze tworzy sie 'truten' wskutek sparzenia sie osobnikow o wyjatkowych
zaletach genetycznych i wplywu spolecznego , niesie on 'dobre' geny (np.
trzecia reka ;). 'aktywowane' geny beda wiec glownie dotyczyc rozplodu
(uklad limbiczny) i urodzi sie utalentowany muzyk z 3cia reka , zdolny
zaplodnic 100-200 samic w ciagu zycia.

to oczywiscie duze uproszczenie, nieco swiatla na ten temat powinna ci dac
lektura neurologii rozwojowej, na szybkiego poprzez net znajdziesz pewnie
troche artykulow o autyzmie zwiazanym z genami HOXA i cyklopii, po reszte
trzeba niestety pogrzebac w bibliotece.

Przegldaj wicej postw



Temat: Czy wiara to przystosowanie ewolucyjne?
Stefan Sokolowski <S.Sokolow@ipipan.DELETE-THIS-ANTISPAM-JUNK.gda.pl
napisał(a):


Wlodzimierz:
| Rzecz w tym, że człowiek jest istotą społeczną i jezeli mamy go
| porównywać ze światem zwierząt to trzeba wybrać mrówki, osy lub
| stado małp ;-)

Śmieszek na końcu sugeruje Twój dystans do tej tezy, a przecież jest
ona całkiem rozsądna.

Sformułowałbym ją zresztą brutalniej.  Otóż rozważania na temat
idealnego społeczeństwa i przerabiania ludzi w aniołów są nie na
temat, gdy próbujemy odpowiedzieć na pytanie ,,Czy wiara to
przystosowanie ewolucyjne?''.  Jedyne sensowne odpowiedzi to te, które
wskazują, w jaki sposób wiara wspierała namnażanie się ludzi kosztem
innych zwierząt.  Albo przynajmniej namnażanie się społeczności
religijnych kosztem niereligijnych.

Wiadomo, że Hiszpanie byli skuteczniejszymi mordercami niż
południowo-amerykańscy Indianie.  Ale czy ta ich skuteczność wynikała
z religijności?  Jeśli tak, to mamy argument za tym, że wiara zwiększa
,,fitness''.  A jeśli ich religijność nie miała związku z
morderczością, to nie mamy takiego argumentu.

To samo pytanie powstaje odnośnie Krzyżaków i Prusów; albo odnośnie
średniowiecznych Arabów i niearabskich mieszkańców północnej Afryki.
Za każdym razem głęboko religijna społeczność zniszczyła swoich mniej
religijnych konkurentów i w ten sposób skutecznie poprawiła swoje
szanse rozrodu.  Jeśli był to wynik ich religijności, to teza o wierze
jako czynniku zwiększającym przystosowanie jest słuszna.  Ale ja nie
jestem przekonany, że istnieje związek (chociaż go nie wykluczam).

A dylematy poznawcze i moralne człowieka są pasjonujące i ważne, ale z
przystosowaniem ewolucyjnym nie mają nic wspólnego.

 - Stefan


   Witam,
        Przyznaje ,ze tamat nam ostatnio troche "zdryfowal w nieznanym
        kierunku".
        Natomiast "zdolnosci poznawcze" (np. pszczolek) oraz "cechy i
        zachowania prospoleczne" (np. mrowek) moim zdaniem maja kluczowe
        znaczenie jako przystosowanie ewolucyjne (np. ludzi ;)).
        Jesli przyjac ,ze wszystkie wieksze religie "zwiekszaly szanse
        przetrwania swoich czlonkow" ,dawaly wieksze mozliwosci
        espansji ,wplywaly na doskonalenie struktur spolecznych i
        poprawialy jakosc ich bytu ,to "wiara" ktora ich do tego
        pchnela spelnila role "przystosowawcza" w ewolucji
        (-zwiekszyla ich "potencjal i sile" ,aby przetrwac).
    Pozdrawiam,
        Semon

Przegldaj wicej postw



Temat: Bóg - raz jeszcze again :-(


"doublet" <tita@wp.plwrote in message | Oczywiście nie bez powodu... Wszystko ma swój powód.
| W tym przypadku, powodem jest głupota przeciętnego człowieka
| który nie wie do czego słuzą mu jego własne organy wewnętrzne.
Pozwolę sobie mieć odmienne zdanie w tej kwestii.


Takież to nasze prawo mieć odmienne zdanie... :-)


Możesz mi powiedzieć apropos tematu jakim zmysłem odczuwasz
zadowolenie albo smutek?
Co decyduje że odczuwasz zadowolenie z rozmowy z kimś?


Mam podejrzenia, że Twoje rozumienie słowa "zmysł" nie
pokrywa się z moim rozumieniem tego slowa... Ustalmy pojęcia:

Zmysły, dla mnie, to zdolność zwierząt (w tym ludzi) do odbioru
i analizy bodźców działających na organizm. Odczucie zadowolenia
czy gniewu lub smutku nie jest bodźcem z zewnątrz... Tradycyjnie
rozróżnia się tylko 5 zmysłów: wzrok, słuch, węch, smak i dotyk.
Stąd mamy takie tytuły filmów jak "Sixth Sense" czyli Szósty zmysł :-)
Można wyróżniać jeszcze coś takiego jak "zmysł równowagi", ale
niewiele zwierząt ma faktyczny "organ" odczuwania pozycji względem
pola grawitacyjnego (zdaje się nazywa się to statocystem, komórka
ma wewnątrz "kamyczek" i czuje dotykowo jego pozycję) człowiek
odczuwa swoją pozycję ANALIZUJĄC (przetwarzając mózgiem)
sygnały płynące z innych zmysłów - np. z oczu. Natomiast o tym
co Ty mówisz, zmyśle smutku czy zadowolenia, nie słyszałem...
To o czym piszesz to emocje, nie zmysły. A emocje to procesy
regulacyjne (algorytmy) uruchamiane w odpowiedzi na znaczące dla
człowieka bodźce płynące z otoczenia lub z wnętrza organizmu...


Analizujesz to wychodząc algorytmicznie z ze skryptu
"if 'pisze wg. mnie sensownie'
  then -jestem zadowolony
ifnot 'pisze wg. mnie sensownie'
then -goto .... line.
Czy po prostu jesteś zadowolony i to stwierdzasz empirycznie
bez wniosków intelektualnych?
Jakie linie są pod spodem.
Próbujesz rozmawiać do skutku czy olewasz i dajesz END.
Kiedy stwierdzasz że jest OK?


Z pewnością nie analizuję tego w świadomości - emocje to mechanizmy
regulujące pracujące raczej w dziedzinie podświadomości...
Trudno się np. celowo rozzłościć lub zasmucić bez powodu :-)
Choć w pewnych przypadkach chorób psychicznych (bipolar disorder)
człowiek z zaburzeniem pracy mózgu może popadać w stany skrajnego
smutku i skrajnego zadowolenia z błahych powodów, niezrozumiałych
dla "normalnych" ludzi...


Dlaczego rozmowy wzbudzają emocje ,dlaczego są dla nas ważne?


Rozmowy wzbudzają w nas emocje kiedy dotyczą ważnych (dla nas)
tematów. Rozmowy są (mogą być) dla nas ważne, gdyż rozmowy
reprezentują relacje między ludźmi, a ponieważ człowiek jest
istotą społeczną relacje między ludźmi są dla niego istotne.
Gdybyśmy się wyizolowali ze społeczeństwa i zaczęli żyć jak
asceta gdzieś w jaskini na osobności to zapewne rozmowy
z innymi osobami nie byłyby dla nas ważne i nie wzbudzałyby
emocji bo by ich nie było... :-)

Przegldaj wicej postw



Temat: Bóg - raz jeszcze again :-(
  Natomiast o tym

co Ty mówisz, zmyśle smutku czy zadowolenia, nie słyszałem...
To o czym piszesz to emocje, nie zmysły. A emocje to procesy
regulacyjne (algorytmy) uruchamiane w odpowiedzi na znaczące dla
człowieka bodźce płynące z otoczenia lub z wnętrza organizmu...


zarówno odbiór zmysłowy jak i emocje leżą w tych samych obszarach mózgu.
Dodatkowo moje doświadczenia wykazują że:
a) emocje można generować. (to każdy wie)
b) emocje można odbierać . (to wie już nie każdy)


| Analizujesz to wychodząc algorytmicznie z ze skryptu
| "if 'pisze wg. mnie sensownie'
|   then -jestem zadowolony
(............)
| Kiedy stwierdzasz że jest OK?

Z pewnością nie analizuję tego w świadomości - emocje to mechanizmy
regulujące pracujące raczej w dziedzinie podświadomości...


zadowolenie w pojęciu intelektualnym nie musi być typową emocją.
Zazwyczaj załadowanie wiedzy wiąże się z zadowoleniem bo wiedza
zazwyczaj jest do czegoś potrzebna (do wykorzystania lub na egzaminie),
aczkolwiek nie zawsze wiąże sie z typową emocją.


Trudno się np. celowo rozzłościć lub zasmucić bez powodu :-)


ale się da.
:)
Można stworzyć wewnętrzne warunki aby się rozzłościć (dołowanie
się,użalanie) lub rozweselić (pozytywne nastawienie,afirmacje bla bla)
Można też uspokoić się różnymi metodami.

Choć w pewnych przypadkach chorób psychicznych (bipolar disorder)
człowiek z zaburzeniem pracy mózgu może popadać w stany skrajnego
smutku i skrajnego zadowolenia z błahych powodów, niezrozumiałych
dla "normalnych" ludzi...


nawet i wówczas kiedy nie ma ciężkich psychopatologii.
Warunki środowiskowe (małe pomieszczenia,inne środowisko,kiepskie
warunki,koegzystencja z nowymi osobami;
niski poziom mikroelementów,zły stan zdrowia organizmu ,
nerwice  i inne typowe dla nas czynniki psychologiczne czy nawet pogoda
itp itd.)


| Dlaczego rozmowy wzbudzają emocje ,dlaczego są dla nas ważne?

Rozmowy wzbudzają w nas emocje kiedy dotyczą ważnych (dla nas)
tematów. Rozmowy są (mogą być) dla nas ważne, gdyż rozmowy
reprezentują relacje między ludźmi, a ponieważ człowiek jest
istotą społeczną relacje między ludźmi są dla niego istotne.
Gdybyśmy się wyizolowali ze społeczeństwa i zaczęli żyć jak
asceta gdzieś w jaskini na osobności to zapewne rozmowy
z innymi osobami nie byłyby dla nas ważne i nie wzbudzałyby
emocji bo by ich nie było... :-)


ok tylko mamy jeszcze inne aspekty.
Jednym z nich jest wypomniane. na wstępie zadowolenie z otrzymania
informacji - z jej treści merytorycznej lub formy lub z otrzymania
treści wszelakich - nie tylko informacyjnych.
Zadowolenia są więc różne i nie zawsze wynikają z relacji międzyludzkich
  i ich firmy ale z PROCESU.
  -komunikacji(przeciętni userzy) ,wymiany danych(userzy wymieniający
wiedzę) , odbioru(zainteresowani tematem) lub wygenerowania (kaznodzieje).
Twoje zadowolenie z mojej sensowności ( o której była mowa)
może wynikać przykładowo  z:
a) otrzymania nowych ciekawych danych.
b) rozmowy z osobą którą lubisz
c) rozmowy z osobą która cię inspiruje lub prowokuje (nie każdy to lubi)
d) rozmowy z osobą która mówi to co chcesz usłyszeć.
itp itd.
Możności jest sporo.
Czasem istotny jest user,czasem tylko to 'co' mówi lub 'jak' mówi.
  Książka też wzbudza emocje.
Czy to naukowa czy beletrystyczna.

Przegldaj wicej postw



Strona 3 z 4 • Zostao wyszukane 228 postw • 1, 2, 3, 4
All right reserved.
© JOLANTAOS.8log.pl | Strona: 12.html & Zdrowie